Styczniowe akcje z „Eleosem”

Styczniowe akcje z „Eleosem”

Z błogosławieństwa Biskupa Łódzkiego i Poznańskiego Atanazego wolontariusze „Eleosu” również w styczniu i lutym kontynuowali charytatywne działania w Domach Dziecka (polskich i ukraińskich), rodzinach zastępczych oraz innych instytucjach niosących pomoc ludziom.

W styczniu wg kalendarza juliańskiego prawosławni obchodzą Święto Bożego Narodzenia i Święto Chrztu Pańskiego, podczas którego ma miejsce obrzęd święcenia wody zwany „Świętem Jordanu”. Jest to wyjątkowy miesiąc na świąteczne spotkania z rodziną, z bliskimi ludzkimi, z przyjaciółmi. Jest to dobry czas na odwiedziny tych, dla których nie mamy czasu na co dzień. Jest to miesiąc rozpoczynający każdy nowy rok, dlatego jest doskonałą okazją do rozmów, refleksji, wspomnień o roku minionym. To właśnie dzięki tym rozmowom zacieśniamy więzi,  budujemy relacje albo po prostu poznajemy nowych ludzi.

Zgodnie z tradycją odwiedziliśmy z modlitwą i wodą święconą kilka Domów Dziecka, w których przebywają dzieci z Ukrainy. Była to również dobra okazja, aby porozmawiać z dziećmi na tematy religijne, opowiedzieć o obrzędzie świecenia wody oraz odpowiedzieć na inne nurtujące ich pytania. 

Do jednego z Domów Dziecka zaprosiliśmy zespół „Hanok”, który zaprezentował dzieciom ukraińskie i polskie kolędy. Następnie, członkowie zespołu przeprowadzili warsztaty  tańca oraz gry na instrumentach muzycznych. Był to wspaniały wieczór przepełniony mnóstwem uśmiechów, radosnych chwil oraz pozytywnych emocji.

Nie tylko dzieci czekają na nasze przyjście do nich, ale również my, dorośli, z budowania relacji z dziećmi czerpiemy głęboką inspirację i radość. Słowa, wypowiedziane (nawet przypadkowo) przez dzieci/dziecko dają dużo do myślenia, do refleksji, do zastanowienia się. Poświęcając chwilkę czasu pociechom, pokazujemy im, że są dla nas ważne, są potrzebne, że zajmują w naszych sercach ważne miejsce. Wysłuchanie dziecka, zwykła z nim rozmowa orazprzytulanie, nic nas nie kosztuje, a dla dziecka jest gwarantem prawidłowego rozwoju psychoemocjonalnego, zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa, podnosi jego samoocenę, wzmacnia wiarę w jego możliwości, przynosi radość. „Kiedy śmieje się dziecko – mówił Janusz Korczak – śmieje się cały świat”.

Odwiedziny dzieciaków z Domów Dziecka i w tym miesiącu tradycyjnie kończyły się przekazaniem smakołyków: owoców, pierników, ciast i ciasteczek, wafelków, batoników, soczków, herbat, płatków oraz kulek kukurydzianych, deserów mlecznych.

Dzięki finansowemu wsparciu Warszawskiego „Eleos” dla jednego z ukraińskich Domów Dziecka zorganizowaliśmy wyjazd na ferie zimowe do Ustki. Aby uprzyjemnić i umilić pobyt dzieci w ośrodku wypoczynkowym, przekazaliśmy dla nich ulubione smakołyki: gofry, strucle drożdżowe, dżemy, herbaty, owoce, wafle ryżowe, chipsy, pierniki. Ośrodek wypoczynkowy, w którym odpoczywały dzieci, doskonale zorganizował czas ich pobytu: spacery nad morzem, gry ruchowe oraz sportowo-rekreacyjne, plastyczne oraz planszowe, wycieczki edukacyjne – wszystko to sprawiło dzieciom prawdziwą radość. Dzieci wróciły z ferii wypoczęte, szczęśliwe i gotowe do wyzwań, które przyniesie kolejny etap szkolnej edukacji.   

W tym miesiącu odwiedziliśmy również dzieci z polskich Domów Dziecka. Przekazaliśmy dla nich mnóstwo słodyczy (biszkopty, wafle, żelki, ciastka, herbatniki, czekoladki Milka itd.) oraz owoce, paluszki serowe, ser żółty, kabanosy itd.

Rodziny zastępcze, które przyjęły w swoich domach dzieci z Ukrainy, wsparliśmy kupując dla nich ubranie.

Wzięliśmy udział w zbiórce dla dziewczynki chorej na mukowiscydozę, która wiele lat walczy z chorobą i wymaga kosztownego leczenia. 

W tym miesiącu również pamiętaliśmy o rodzinach w potrzebie (polskich i ukraińskich) pomagając im produktami spożywczymi; świadczyliśmy usługi tłumaczeniowe oraz koordynowaliśmy kurs języka polskiego w kilku Domach Dziecka.

Z całego serca dziękujemy Państwu za wsparcie, dobre słowo, bezinteresowność i po prostu uśmiech. Każdomiesięczna cegiełka „Eleosu” to cegiełka każdego z Państwa, każdego, kto o nas pamięta i nas wspiera.

tekst i foto: matuszka Zoja Kuca