Wrzesień z ELEOS Łódź

Wrzesień z ELEOS Łódź

„Z dzieckiem jest jak z pudełkiem – mówi polska pisarka i tłumaczka Magdalena Tulli – Trudno wyjąć coś, czego się nie włożyło”.

Podczas pierwszych spotkań z dziećmi z Domów Dziecka wydawało nam się, że Pociechom najbardziej potrzebne są rzeczy związane w ich wyglądem: ubrania, buty, kosmetyki. Tak, owszem, to jest potrzebne. I dbamy o to, aby dzieciom nie brakowało wymienionych rzeczy.

Dzieci wychowywane w rodzinie mają raczej spełnione wszystkie potrzeby podstawowe i ponadpodstawowe, które pozwalają im w przyszłości odejść z domu, założyć swoją rodzinę, świadomie wybrać zawód. Dziecko w rodzinie umie współdziałać, ma poczucie własnej wartości, wierzy we własne siły. Tego wszystkiego uczą go rodzice, często przy pomocy dziadków. Wychowawcy w Domach Dziecka również ze wszelkich sił starają się nauczyć dzieci wszystkiego, co można nazwać „niezbędnikiem” w życiu dorosłym, które nastąpi po opuszczeniu Domu Dziecka.

Z błogosławieństwa Biskupa Łódzkiego i Poznańskiego Atanazego zorganizowaliśmy w jednym z Domów Dziecka lekcję pt. „Umiem dziękować ludziom obok”. Tymi „ludźmi obok” teraz są dla nich właśnie Wychowawcy z Domu Dziecka. Pomogliśmy dzieciom przygotować kolację dla swoich Wychowawców oraz obdarować ich drobnymi prezentami ze słowami „dziękujemy!”. Dzieci miały możliwość nie tylko popisać się swoimi umiejętnościami kulinarnymi, plastycznymi. Wśród nich znalazły się świetni organizatorzy, którzy podczas szykowania kolacji podsuwali nowe pomysły na to, jak jeszcze bardziej można zaskoczyć Wychowawców! Dzieci nie przestają zaskakiwać, zadziwiać. Są najlepszymi i najzdolniejszymi aktorami, którzy potrafią zagrać prawie każdą rolę i wykonać zadania, których nigdy przedtem nie wykonywali. Radości ze wspólnego gotowania nie było końca… Lekcja minęła w mig, chociaż trwała kilka godzin. Na zakończenie dnia spełniliśmy marzenie chłopaków, którzy bardzo chcieli posiedzieć w samochodzie za kierownicą, zatrąbić lub włączyć radio samochodowe! 

Na tę lekcję „Eleos” zaoferował opiekacze/tostery, prezenty dla Wychowawców (małe ręczniki ze słodyczami) oraz artykuły spożywcze: szynka/wędlina, ser żółty, pomidory, ogórki, ketchup, majonez, banany, jabłka, gruszki, winogrona, melony, pierniki itd.

Kolejną akcję pt. „Poznajmy się” przeprowadziliśmy z nowym Domu Dziecka, do którego przybyły dzieci ewakuowane z Odessy. Na widok pizzy i Coca-Coli paręnaście par małych oczu zmieniły się w 5 złotową monetę . Które dziecko nie lubi pizzy!? Oczywiście, póki pizza się nie skończyła, rozmów przy stole nie było… Później dzieci pokazały budynek, w którym mieszkają, opowiedziały kilka ciekawych historii o ewakuacji z Ukrainy, o trudnościach w szkole z językiem polskim. Postaraliśmy się zorganizować dla nich dodatkowy kurs języka polskiego dwa razy w tygodniu. Podczas kolejnego pobytu u dzieci zawieźliśmy dla Pociech wafelki, wafle, herbatniki, ciastka, ciasteczka, pierniki, płatki kukurydziane, makaron, proszek do prania, płyn do płukania ubrań, szampon oraz płyn do kąpieli, a także ubrania: spódnice, swetry, szale. W tych strojach w ostatnią niedzielę mieliśmy okazję podziwiać dzieci w cerkwi.

Na początku roku szkolnego wsparliśmy odzieżą również dzieci z rodzin zastępczych. Pomagaliśmy wielu rodzinom z Ukrainy szukać oraz zapisywać dzieci do polskich szkół. W szkołach oraz urzędach wspieraliśmy rodziny z Ukrainy w zakresie tłumaczenia.

W tym miesiącu również udało nam się wesprzeć ukraiński szpital wojskowy, kupując parędziesiąt kompletów pościeli.

W ostatnim czasie było dużo działań, ale jeszcze więcej radości! Bezinteresowne pomaganie sprawia wielką radość. Tą radością dzielę się w tym tekście ze wszystkimi Czytelnikami oraz Darczyńcami. Te wszystkie akcje nie byłyby możliwe bez Państwa wsparcia. Najserdeczniej dziękujemy Państwu za gest dobroci, serca i wrażliwości!

Zoja Kuca